poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział 4

Co ja najlepszego zrobiłam?! Zgodziłam się na kawę z kimś, kto pomylił mnie z małą dziewczynką!
Karol (nie będę go ciągle nazywać idiotą) po chwili napisał sms-a, że będzie czekał o 16:00. Skoro już z nim idę, to muszę wyglądać jak człowiek. Ok, jest 10:47, mam jakieś 5 godzin. Wyciągnęłam z szafy jakieś normalne ciuchy.(klik!) Przecież nie idę na "romantyczną kolację przy świecach". Dalej w piżamie zjadłam śniadanie. Poszłam później do pokoju. Ehh...dwa meczyki zdążę-pomyślałam, włączając komputer, następnie klikając ikonę z dużym "L". Ale ze mnie laska...gram w męskie gry. Po dwóch godzinach zbliżała się 13:00. Poczytałam parę książek, porysowałam...no i...już jest 15:28!
Ruszyłam do pokoju, ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy, następnie pobiegłam do łazienki. W końcu muszę ogarnąć twarz! Chwyciłam za kosmetyki i po parunastu minutach wyszło to. (klik!) Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo tu niesie?! Zeszłam na dół, w tym czasie w pośpiechu zakładając kolczyki. Ku mojemu zdziwieniu był to Karol. Otworzyłam mu drzwi. Przywitał się ze mną i dał czerwonego tulipana.
-Skąd wiedziałeś, że tulipany to moje ulubione kwiaty?-dobra, teraz to mi zaimponował.
-Mam swoje źródła.-uśmiechnął się łobuzersko.
-Hę?!
-Nie no, żartuję. Nie wiedziałem.
-No masz szczęście.
-To jak, idziemy?
-Jasne, tylko mi się wydawało, że spotkamy się na miejscu!
-Taaa...nie chciało mi się czekać.-chwycił mnie za rękę i chyba tego nie zauważył. Ciekawe kiedy się zorientuje.

-10 minut później-

-Ej, a kiedy zauważysz, że trzymasz mnie za rękę?-naprawdę już nie mogłam tego wytrzymać.
-Yyy...upsik? Sorki...-puścił mnie i nerwowo chwycił się za kark. To samo zawstydzenie, które wyczułam przy rozmowie przez telefon.
-Ej, spoko, nie denerwuj się.-uśmiechnęłam się, co rzadko się zdarza.
-Oo, czyli ty się jednak uśmiechasz?
-No, czasami.
-Wiesz...tak właściwie, to my nie idziemy na kawę. Tylko nad jezioro.
-Co?!
-No...to.-znowu ten uśmiech...
-No ty chyba sobie żartujesz?!
-Nie.
-Cwaniak.
-No widzisz, jednak nie jestem aż takim debilem, za jakiego mnie uważasz.
-A skąd wiesz, że mam cię za debila? Nawet zaczynam cię lubić.
-No co ty? Nie gadaj!-połaskotał mnie.
-Ej, ej! Gdzie te ręce?
-Wyluzuj.
-Jestem wyluzowana, tylko nie przekraczaj granic. Nie lubię, kiedy mnie ktoś łaskocze.
-Ok...będę musiał wiele w tobie pozmieniać.
-Przestań się tak uśmiechać!
-A co, robisz się czerwona?
-Nie!
-Na pewno nie?
-Ohh, weź przestań!
Nie no. Kłócimy się jak prawdziwi przyjaciele. Może go polubię? Cóż, jestem specyficzna, ale chyba się zmienię. Przynajmniej się postaram...
-------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 4! Podoba się? Zostań dłużej! ;3